„Rzeczy” to sklep artystyczno-rękodzielniczy, który funkcjonuje od połowy stycznia tuż przy jarocińskim rynku, w kamienicy przy ulicy Śródmiejskiej 3. Można w nim nabyć obraz malowany na papierze lub płótnie, a także wykonany… na własnej skórze. Można przyjść w poszukiwaniu modowych perełek i wyjść z unikatową koszulą o dobrym składzie lub plecakiem uszytym ze spodni.
Zaraz po wejściu witają nas kilka zdań od twórczyń tego miejsca: Rzeczy to my — Zuza [Kropkiijaje] i Michalina [ZODZYSQ] — kolektyw dwóch kreatywnych dusz tworzących wyjątkowe miejsce na mapie Jarocina. Zuza projektuje dzieła na płótnie, papierze i skórze. Michalina daje drugie życie ubraniom i tekstyliom. Dla nas „Rzeczy” wychodzą poza swoją materialność, więc nie tylko kupisz u nas rzeczy ładne. Porozmawiasz też o rzeczach ciekawych, być może usłyszysz rzeczy ważne. Dryfuj z nami — od rzeczy do rzeczy.
Przez wiele lat funkcjonował tu punkt płatniczy i sklep z zabawkami. Później lokal długo stał pusty. – Przychodziłyśmy i zaglądałyśmy przez szybę – przyznaje Zuza. – Najpierw zakochałyśmy się w starej, metalowej witrynie, ale okazało się, że ze względów technicznych jest do wymiany. Zachwyciło nas wnętrze, takie w stylu vintage. Na suficie była ciemna boazeria. Wzięłam ścierkę, przetarłam i okazało się, że drewno nie było ciemne, tylko zabrudzone. Wyczyściłyśmy całość i polakierowałyśmy. Podłoga z płytek gresowych też została. Wybrałyśmy to miejsce ze względu na ten klimat. Starałyśmy się zachować jak najwięcej ze starego wystroju.
17 stycznia w witrynie sklepowej stanął kalendarz z wyrywanymi kartkami. Był to dzień otwarcia „Rzeczy”. Właścicielki witały klientów kawą i ciastem. Pierwsi klienci przynieśli drobne upominki i kwiaty w doniczkach, które stały się elementami wystroju wnętrza umeblowanego przedmiotami z odzysku. – Szafka stoi na nogach taboretu przeciętego na pół. Płytki, umywalka, kran, podgrzewacz do wody, lustra, parawan — wszystko jest używane – podkreśla Michalina, oprowadzając po sklepie. – Te lustra też są z odzysku, ze zdemontowanej szafy. Boazeria na ścianach również jest tylko odnowiona. Konstrukcja przymierzalni powstała z rur zdemontowanej instalacji. Fotel Zuzy został przyniesiony ze śmietnika. Odnowił go tapicer, bo wcześniej zajęły się nim koty. Moje półki są z resztek płyt, z których ktoś wycinał litery na wesela.
W witrynie po lewej stronie drzwi eksponowane są dzieła Zuzy. Na biurku tuż przy szybie stoją kubki z kredkami i pisakami. Zuzę można spotkać tworzącą obrazy na papierze i płótnie lub z wykorzystaniem tabletu. Jednak z tego nietypowego sklepu artystyczno-rękodzielniczego można wyjść również z obrazem wykonanym na własnej skórze – Zuza wykonuje tatuaże. Wiele z nich zawiera motywy zwierzęce. Co miesiąc część swojego utargu przeznacza na pomoc organizacjom zajmującym się zwierzętami.
Po prawej stronie lokalu funkcjonuje pracownia krawiecka Michaliny. – Na sprzedaż trafia to, co uszyję. Nie chcę jednak, aby traktować moją pracownię jak miejsce wykonujące usługi krawieckie – wyjaśnia. – To przestrzeń, w której tworzę własne projekty, gdzie każdy może zobaczyć, jak pracuję. Jeśli jednak ktoś ma spodnie z materiału dobrej jakości, które polubił, ma do nich sentyment, ale już ich nie nosi, bo się podarły albo są za małe, mogę uszyć z nich na przykład plecak, torbę czy nerkę. Można też kupić odzież vintage dobrej jakości, którą skrupulatnie wyselekcjonowałam, naprawiłam i wyprałam.
Przyznaje, że – póki co – przychodzą tu głównie kobiety. – Ale sporą część asortymentu stanowią ubrania męskie, więc zapraszam otwartych mężczyzn, gotowych nosić więcej koloru.
– To jest nasze miejsce, w którym robimy swoje rzeczy. Jedna z nas rysuje to, co czuje, co w duszy gra, w swojej estetyce, a druga robi to samo, tylko poprzez modę i szycie -zapraszają Zuza i Michalina na Śródmiejską 3.
Godziny otwarcia sklepiku ZODZYSQ Michaliny: 12.00 – 18.00 od wtorku do piątku oraz 12.00 – 16.00 w soboty. Zuza zaprasza do Pracowni Artystycznej Kropkiijaje po wcześniejszym kontakcie. Działalność Michaliny i Zuzy można też obserwować na Instagramie i Facebooku: @Kropkiijaje, @zodzysq.
Robert Kaźmierczak

Fot. Magdalena Kordek – Kordek ArtPhoto
