Niedźwiedzie Wielkanocne z Góry w ubiegłym roku zostały wpisane przez Narodowy Instytut Dziedzictwa na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Z tej okazji tegoroczny przemarsz w Niedzielę Wielkanocną poprzedzi uroczystość przed pałacem w Górze, która rozpocznie się o godz. 12.30.
Już od godz. 10.00 w stodole na terenie folwarku będzie można zobaczyć przygotowania do wydarzenia oraz moment przebierania się uczestników. Organizatorzy zaplanowali także dodatkowe atrakcje – m.in. stoisko z pamiątkami (pocztówki, kolorowanki, breloki, maski) oraz poczęstunek tradycyjnym żurkiem.

POCZTÓWKA: POZDROWIENIA Z GÓRY
Rozmowa z Łukaszem Maćkowiakiem – kilkukrotnym Niedźwiedziem, prezesem Stowarzyszenia Miłośników Góry
Czy wiadomo, kiedy narodziła się tradycja wielkanocnych Niedźwiedzi w Górze?
Tak naprawdę nie wiemy dokładnie, kiedy narodziła się tradycja Niedźwiedzi Wielkanocnych w Górze. Istnieją pewne przypuszczenia, że może wywodzić się ona jeszcze z czasów pogańskich. Według informacji, które posiadamy, słomiane postacie pojawiają się w wielu kulturach – nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach europejskich, a nawet na innych kontynentach.
W naszym kraju możemy znaleźć analogie do chochołów w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego. Pierwszą udokumentowaną fotografię Niedźwiedzi z Góry przedstawiono w katalogu z 1913 roku, wydanym przez przedwojennych właścicieli folwarku w Górze – rodzinę Fischer von Mollard. Zdjęcie zostało podpisane jako „Strohbären” (polnische Ostersitte), co może sugerować, że tradycja ta już wtedy miała wieloletnią historię.
Co poszczególne postacie symbolizują i jaka jest ich rola?
Każda z postaci ma przypisaną rolę. Wpuszczenie Niedźwiedzi na posesję oraz „umurzenie” przez Kominiarza miało dawać szczęście mieszkańcom. Poganiacze swoimi batami popędzali Niedźwiedzie do szybszego pochodu, natomiast taniec Baby i Dziada przy akompaniamencie Grajka był podziękowaniem za dostęp do obejścia i oznaką urodzaju w kolejnym roku. Każda z postaci występuje w niezmienionej od lat formie – są to zawsze dwa Niedźwiedzie, Baba, Dziad, Grajek oraz Poganiacze i Kominiarze.
Poganiacze to najbardziej barwne postacie. Każdy z nich ma inny wiodący kolor, w którym musi przygotować getry, bluzę oraz czapkę. Dodatkowo ma wielobarwny makijaż oraz wstążki przy czapce. Najbardziej charakterystycznym elementem jego stroju jest bat, którego dźwięk budzi postrach wśród dzieci w całej miejscowości. Kominiarze mają natomiast kapelusz ze srebrną gwiazdą, drabinką oraz pomponem. Ubrani są cali na czarno (łącznie z kominiarką zasłaniającą twarz). Atrybutem łączącym zarówno Poganiaczy, jak i Kominiarzy jest rękawiczka z sadzą. Główną atrakcją podczas świąt jest tzw. „murzenie”, czyli brudzenie każdej napotkanej osoby sadzą na twarzy.
Osoby przyjezdne mogą liczyć na pewnego rodzaju pobłażliwość w postaci wykonania jedynie „kreseczek” na twarzy, natomiast miejscowe dzieci – szczególnie te, dla których uciekanie przed naszymi przebierańcami jest atrakcją, na którą często czekają cały rok – nie mogą liczyć na taryfę ulgową. Ich buzie, a często również ręce i nogi, są całe brudzone sadzą.
W tej tradycji jest swego rodzaju ścieżka awansu…
W Górze od zawsze panowała pewnego rodzaju hierarchia. Jeśli ktoś chciał dołączyć do przebierańców, musiał zaczynać jako Niedźwiedź (najtrudniejsze zadanie), Baba, Dziad albo – dla tych utalentowanych muzycznie – Grajek. Dopiero później, po „wkupieniu się”, można było zostać Poganiaczem albo Kominiarzem. W Niedzielę Wielkanocną zawsze chodzi tzw. stara ekipa, czyli osoby najbardziej doświadczone i biorące udział w wydarzeniu od lat. Osoby aspirujące do tej roli mogą wykazać się w drugi dzień świąt – pozwala to zachować przekazywanie tradycji kolejnym pokoleniom.
Do dzisiaj pamiętam ekscytację, gdy dwadzieścia lat temu dowiedziałem się, że osoba, która miała iść „w słomie”, zrezygnowała i zwolniło się miejsce. Bycie „Przebierańcem” w Górze to pewnego rodzaju prestiż i każdy chciał uczestniczyć w tej tradycji.
Niedźwiedź to chyba najbardziej wymagająca rola, w którą też się wcielałeś. Jak to wspominasz?
Dla mnie jako szesnastolatka było to spełnienie marzeń. Sam przemarsz pamiętam jako dosyć trudny, bo strój Niedźwiedzia waży kilkadziesiąt kilogramów i mocno ogranicza ruchy. Nie można samemu usiąść czy się położyć – potrzebna jest do tego pomoc innych osób. Ta postać jest chyba najbardziej wymagającą z całego pochodu, tym bardziej że strój trzeba nosić przez wiele godzin, bo ubieranie zaczyna się około godziny 10.00, a pochód kończy się ok. 19.00–20.00 po odwiedzeniu wszystkich domów w miejscowości.
W niektórych miejscowościach do korowodu dołączają inne postacie, np. bohaterowie kreskówek. Jednak to Niedźwiedzie Wielkanocne z Góry trafiły na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego właśnie za wierność tradycji.
Faktycznie, tradycja w Górze jest kultywowana w sposób najbardziej zbliżony do pierwowzoru, który znamy z przekazów i historycznych fotografii, głównie dzięki Marcinowi Bartkowiakowi. Jest on od lat głównym organizatorem i „mózgiem” całej operacji. To on odpowiada za stroje, przypisanie ról oraz porządek podczas całego pochodu.
Należy docenić starania pozostałych miejscowości. Jak powiedział etnograf Arkadiusz Jełowicki z Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie, tradycja musi w jakimś stopniu ewoluować i tego procesu nie należy negować. W Górze wybrano drogę pozostania jak najwierniejszą pierwotnej wersji. Szanujemy również zmiany zachodzące w innych miejscowościach. Wiemy, że w kilku wsiach są plany „reaktywacji” tego zwyczaju. Oczywiście służymy pomocą i radą wszystkim osobom, które się do nas zgłoszą.
Rozmawiał
Robert Kaźmierczak
Niedźwiedzie z Góry były gośćmi IV Jarocińskiego Dnia Pasjonata i Kolekcjonera. Zobacz rozmowę.
https://www.facebook.com/reel/4236214646631391
